Jakoś niedługo mija mi pierwszy miesiąc życia poza Ogrodem Zoologicznym.
Życie na wolności nie jest jednak takie straszne jak to wiele osób zapowiadało. Jako mały nieporadny słoń (czy. słonik) uczę się stawiać pierwsze kroki i w odpowiednim rytmie machać trąbą w stronę kamery.
Jako świeżo urodzone stworzenie, w swoim nowym miejscu staram się odpoczywać, regenerować siły, wyrażać siebie i pracować. Jako świeżak nie mam też parcia na szkło.
 Przyznam, że męczy mnie wyłącznie ta świetna pogoda.
Dzisiaj dajmy na to raz śnieżyca, raz ostre słońce i za chwile znowu śnieżyca. Z rzygać się tylko trzeba do tego wszystkiego. Nie mam słów na to. Co za bełt.
 Nie wiem, o czym pisać.
Bezsensowne to. Chciałabym coś, ale nie wiem co.
Zabić pogodę.
Bolą mnie stawy i mięśnie.
Chcę do domu.
Już za chwilę
17.
!

Słoniostwo pomarudziło, a teraz do rzeczy trza przejść. Choruję na buty nowe. To już uzależnienie! Zresztą to jeden z wielu modeli, który aktualnie śni mi się po nocach i coś czuję, że nadszarpnie kieszeń mą.

Ach no i muszę wszem i wobec zakomunikować,  że od dawien dawna nie jestem posiadaczką starego numeru telefonu 506.. i z pewnością nie mam wielu kontaktów, bardzo wielu. Dlatego nie zdziwcie się jak odezwę się na gronie, albo gg.
Serio, to nie boli. To nie obraza. To tylko komunikacja.

.Massive Attack – Unfinished Sympathy