dumle blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 3.2009

    Dzisiejsze wynurzenia sponsoruje literka P.
    P jak Próżność, P jak Pieniądze, P jak Pragnienia , P jak Moda i P jak Uzależnienie.
    Zwalając winę za wszelkie moje stany emocjonalne na pogodę, dzisiaj muszę stwierdzić, że wiosenny look za oknem wskazuje na mój dobry humor. Ba, nawet zmotywował mnie do  napisania tekstu w tonie pełnym próżności i jakże niezwykle kobiecych przypadłości jakimi są wydawanie pieniędzy na ubrania, buty i torebki.
    Idzie wiosna, nowe trendy, nowe kolekcje, a za tym wszystkim idą szeregi projektantów bestialsko mordujących portfele i konta uzależnionych od kupowania kobiet.
     Mnie jeszcze nikt nie zabił (bo przecież kryzys jest, ale tym razem nie o tym), ale już powoli wyszukuje, co ciekawszych (w moim mniemaniu) „mast hewów”.
     A jak must have to must have, czy masz hasy czy nie, bo przecież trzeba się pokazać. No i oczywiście nie być w tyle. Za całą resztą. Kapito? (Chyba nie kapito, przynajmniej ja nie kapito tego, ale tak mówią u mnie w biurowcu i znanych, odwiedzanych lunch barach).
    Ludzie mnie zadziwiają. Szczególnie kobiety. O ile jestem w stanie zrozumieć kupowanie za grube sumy (używanych) unikatowych egzemplarzy książek, płyt, komiksów, czapek, czy nawet butów, to nigdy nie pojmę jak można wydać ponad 200 zł za sukienkę Atmosphere, która na wyspach kosztowała nie więcej jak 10 funtów. Nasi rodacy z Anglii wiedzą jak zarobić na spragnionych nowych rozwiązań Polkach nie mających u nas w kraju zbyt wielu miejsc, w których mogłyby popełnić modowe szaleństwo.

    Fakt jest piękna i sama poszukam czegoś podobnego. Jednak 200 zł wolałabym wydać w Top Shopie, albo innym zagramanicznym sklepie kuszącym reklamami, na których widnieją piękne i znane gwiazdy mody, aktorstwa, czy muzyki. Nie zawsze prosto z fotoszopa.
    Jeżeli już jesteśmy przy sukienkach to myślę, że czas najwyższy zacząć w nich chodzić – brzmi to niezwykle śmiesznie, bo nawet żałośnie, ale tak jakoś mi wyszło.
    Jeżeli mam stawiać na sukienkę, to tylko w jakieś komiksowe wzory. Co by trzymać się swoich upodobań i fachu.

    Zaobserwowałam ostatnio, że każda lala ma torebkę na łańcuszku. Coś alla nieśmiertelny hit Chanel.
    Moja torebka marzeń -Chanelka 2.55 kosztuje tyle, że co najwyżej mogę sobie kupić jedną z jej klonów, ale to zawsze coś.
    Tylko po co być jak tysiąc innych. Na swoje uczelni w ciągu 10 minut naliczyłam przynajmniej 5, bardzo wyglądających dziewczyn. I wszystkie miały „szanelkę” Z tej samej kategorii jest mistrzowska, zeszłoroczna Stam Bag od Marca Jacobsa.
    Nie na moją kieszeń, ale też sporo firm wypuściło tańsze wersje z mocno zerżniętym designem. Trochę bolesne, ale cóż. Jedną podróbkę w życiu przeboleję.
    Ale tylko jedną, jedyną.

    We wczorajszym tekście napomknęłam, o butach. Buty, buty, buty – nigdy ich za mało. Poniżej prezentuje resztę moich snikearsów ze snów.

    I na koniec dalej trwający trend: Oxfordy i chusta z babcinej szafy.

    I w ten niebanalny sposób wydałam wirtualnie masę wirtualnej kasy, której nie mam, ale przynajmniej mi ulżyło, bo próżność i zakupowe szaleństwo odeszły razem z końcem tego tekstu.

    . Rusko – Cockney Thug

    Aktualizacja 16:03

    Tak mi przyszło do głowy, że nienawidze ludzi z mojej pracy, którzy zostawiaja wszystkie brudne naczynia na zlewie i na zmywarce, zamiast je umyć, lub włożyć do mycia.
    Ot co. Musiałam rozładować frustrację.

    Bełt

    1 komentarz

    Jakoś niedługo mija mi pierwszy miesiąc życia poza Ogrodem Zoologicznym.
    Życie na wolności nie jest jednak takie straszne jak to wiele osób zapowiadało. Jako mały nieporadny słoń (czy. słonik) uczę się stawiać pierwsze kroki i w odpowiednim rytmie machać trąbą w stronę kamery.
    Jako świeżo urodzone stworzenie, w swoim nowym miejscu staram się odpoczywać, regenerować siły, wyrażać siebie i pracować. Jako świeżak nie mam też parcia na szkło.
     Przyznam, że męczy mnie wyłącznie ta świetna pogoda.
    Dzisiaj dajmy na to raz śnieżyca, raz ostre słońce i za chwile znowu śnieżyca. Z rzygać się tylko trzeba do tego wszystkiego. Nie mam słów na to. Co za bełt.
     Nie wiem, o czym pisać.
    Bezsensowne to. Chciałabym coś, ale nie wiem co.
    Zabić pogodę.
    Bolą mnie stawy i mięśnie.
    Chcę do domu.
    Już za chwilę
    17.
    !

    Słoniostwo pomarudziło, a teraz do rzeczy trza przejść. Choruję na buty nowe. To już uzależnienie! Zresztą to jeden z wielu modeli, który aktualnie śni mi się po nocach i coś czuję, że nadszarpnie kieszeń mą.

    Ach no i muszę wszem i wobec zakomunikować,  że od dawien dawna nie jestem posiadaczką starego numeru telefonu 506.. i z pewnością nie mam wielu kontaktów, bardzo wielu. Dlatego nie zdziwcie się jak odezwę się na gronie, albo gg.
    Serio, to nie boli. To nie obraza. To tylko komunikacja.

    .Massive Attack – Unfinished Sympathy


     


     

    Jakże banalny tytuł mi się wkradł, ale inaczej tego nie da się zatytułować.Trudno mi zacząć pisać. Spowodowane jest to ilością wydarzeń i wiadomości, którymi chciałabym się z Wami podzielić. Tak, to bardziej niż pewne. Multum informacji i tylko chwila czasu, żeby to jakoś ubrać w słowa.
    Z zawieszonymi dłońmi nad klawiaturą typu QWERTY czuje się jak pianista bez weny, lub pianista z nadmiarem pomysłów na nową kompozycję.
    Albo inaczej. Jestem malarzem, który tworzy obraz, ale z czasem coś zmienia, dodaje, udoskonala. Co z tego wyjdzie okaże się zapewne w przyszłości. Może być to coś pięknego, idealnego, do ubrania w cudne ramki, a może to być bohomaz.
    Tylko teraz bohomazy (czyt. Sztuka nowoczesna) są dalej w modzie i pada pytanie co zrobić z tym fantem? Najlepiej podzielić to na pół i stworzyć coś oryginalnego.

    Pracuje nad tym.

    Ostatnio wyprowadziłam się na tak zwane ‘swoje’. Ciężko było i los nie był za łaskawy w pierwszych dniach przeprowadzki, ale udało się. W końcu mam swoje cztery kąty i święty spokój. Swój azyl, miejsce pracy i inspiracji.
    Oraz finansowy wór bez dna. Bo o ile zawsze wiedziałam, że uwielbiam chodzić po sklepach typu Ikea czy Flo w poszukiwaniu nowych konceptów, oraz projektować wystrój wnętrz, o tyle wiem, że teraz jest to pewnego rodzaju uzależnienie.
    Mnogość kolorów, faktur i rozwiązań tak uderzyły po głowie, że muszę się pilnować i po cichu sobie tłumaczyć: spokojnie, nie wszystko na raz, zdążysz kupić w przyszłym miesiącu. I jakoś udaje mi się przetrwać z tym- zobaczymy jak długo.
    Poza tym dalej staram się spełnić w procesie twórczym. Mimo, że ostatnio tablet pokrył się sporą warstwą kurzu to jednak nie przestaje, o tym myśleć, podglądać innych twórców, wertować zdjęcia , rysunki i melodie mogące przynieś oryginalną wizję.
    Zamęcza mnie myśl jak udoskonalić technikę i jak sprawić, żebym miała na to wystarczająco dużo czasu.
    Miło jest jednak wrócić do domu, usiąść przy stole i wiedzieć, że coś co stworzyłeś własnymi rękami przynosi efekty. Może to być uśmiech, może to być zainteresowanie, a nawet zachwyt. Byleby to było pozytywne.
    Jeżeli już wspomniałam, o efektach pracy, to wczoraj doszłam do wniosku, że daleko zabrnęłam z moim dzieckiem – uknowhowwedo.com.

    Dotarło do mnie, że przyszedł moment, w którym sam Pete Rock odzywa się z głośników przy każdym wejściu na stronę i bynajmniej nie jest to jakiś sprytnie zmontowane nagranie. Jak bardzo rozrósł się mój twór (teraz już nas wszystkich, którzy przyłożyliśmy do niego rękę). Twór, który powstał w wyniku szukania dobrego zajęcia łączącego nałóg słuchania muzyki i pracę nad warsztatem „pisarskim”.
    Twór który wyrósł z dość negatywnych emocji, bo takie mi towarzyszyły głównie w tamtym czasie.

    Przy tym wszystkim bardziej lub mniej brakuje mi bliskich osób, które niejednokrotnie mnie wspierały – starych przyjaciół.  Ale tylko tych prawdziwych?
    Mimo, że w wielu wypadkach kontakt totalnie utonął pod całą stertą obowiązków, zajęć, zobowiązań to i tak większość kocham i czasami tęsknię.

    To wszystko jest takie po prostu.

    Poza tym już niedługo mija nam pierwszy rok. Z perspektywy dwunastu miesięcy mogę stwierdzić, że całkiem szczęśliwy, pełen nieoczekiwanych sytuacji i zmian. Zmian mojej własnej osoby.

    Cieszę się, że na niego trafiłam, bo teraz wiem, że prawdziwe szczęście to małe rzeczy.

     .Supersi – Get! (feat. Remedeeh)


    • RSS