Ostatnio obserwuję dość dziwną tendencję. Lewsi Hamilton,
kierowca rajdowy, zostaje mistrzem świata Formuły 1. W tym samym czasie, o
czterdziestą czwartą prezydenturę walczy Barack Obama..
Co łączy, tych dwóch Panów? Mega popularność i kolor skóry?
I najprawdopodobniej jedno wynika z drugiego. I nie chodzi tu, o rasizm, albo
jego brak.
 Żeby nie było.
Prywatnie, nie ma dla mnie różnicy, czy ktoś jest czarny, biały, czy fioletowy,
skąd pochodzi, ani czy myje się szarym mydłem – Jeleń, czy żelem od Diora.
 Otóż, chyba
przebijamy samych siebie, w swoim umiłowaniu poprawności, kosmopolityzmie,
tolerancji i temu pochodnych.
 Wszystko to, kreują
media. Tendencje wyznaczane przez prasę, telewizję, radio, czy internet sugerują
jednoznacznie poprawną niepoprawność. Dlaczego rzadziej możecie usłyszeć: Obama
- najmłodszy prezydent w historii Stanów, a częściej: Pierwszy, czarnoskóry
prezydent USA! albo dlaczego ważniejsze jest to, że mistrzem Formuły 1 został
pierwszy raz, został czarnoskóry człowiek, a dopiero na drugim planie pojawiają
się jego wcześniejsze osiągnięcia.
Do takich refleksji zmusiły mnie dwa obrazki – jeden ze
wczorajszego wydania Faktów, drugi z dzisiejszych Wiadomości TVP 1.
W tefałenowskich newsach można było usłyszeć, wspomniany
delikatnie zarzut, że nic nie można powiedzieć złego na, Obamę, bo może być to
przyjęte za przejaw rasizmu, za to na „Jedynce” najpierw posądzono
biednego rajdowca, którego nazwiska nie pamiętam, że celowo zwolnił przed linią
mety, aby Hamilton mógł wygrac, a później, że jakiś Anglik obstawił dziesięć
lat temu w zakładach bukmacherskich, że Formułę wygra czarnoskóry i dzięki temu
wzbogacił się o 125 tys. funtów. Teraz, na stronach Programu 1 PR, można przeczytać
prawdziwą wersję historii, albo jej ugrzecznioną wersję? A może to mi padło na
uszy i czepiam się niepotrzebnie.
Reasumując. Dlaczego
nie można podchodzić do nich, jak do normalnych ludzi? Dlaczego pierwszeństwo
ma tu multikolorowość i to, że trzeba być poprawnym. Wkurza mnie ta wymuszona
„inność”.
 Cholera, murzyn to
też człowiek. Taki sam jak ja, Wy, oni, czy nawet tamta starsza pani, biegnąca
za autobusem.
 Czy przeciętny
członek społeczeństwa, pretendujący do bycia bardziej trendy (to słowo już
chyba nie funkcjonuje) niż reszta, powie, że jest za Obamą – bo a) jest się
wtedy bardziej zajebistym, czuje się klimat mieszanki kulturowo-mentalnej -
głosując na Obamę pokazuje, że jestem tolerancyjnym (a w większości przypadków,
będzie to „gówno prawda”) b) bo, myśli tak jak Obama, popiera
filozofię, plany, pomysł na życie, jakie przedstawia nam Barack ?
Czuję, że większości dotyczy a. Ogrmone A, w tym wypadku.
I z dwojga złego, bo jednemu i drugiemu kandydatowi daleko
do ideału, wybrałabym Baraca. I nie, dlatego, że jest kurwa w innym odcieniu, a
dlatego, że McCain jest stary i gdyby nie daj Boże, zeszłoby mu się na tamten
świat, prezydentem zostałaby ta idiotka z Alaski, której nawet tam się wstydzą
renifery, a społeczność nie chce, o niej słyszeć, wspierając Baranka całą swoją
szczerością.

                                        

Mam nadzieje, że nikt nie pomyśli, o mnie: RASISTKA.

.Shawn Lee & Clutchy Hopkins – Across The Pond