dumle blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 9.2004

    Wczoraj byłam w parku…. po kilkukrotnych namowach stwierdziłam, że mogę wyjść…
    …poszliśmy do Skaryszaka….długo chodzilismy…. dużo rozmawialiśmy…było wspaniale…. cóż tu ukrywać… po przyjacielsku spędzilismy czas…
    …tylko czemu zaczeło nam odbijać na przystanku?…
    …Dziekuę Ci za świetny wieczór ….

    m304.gif

    Tylko to ostatnio chodzi mi po głowie:

    Raptowne realia ragga ma freestyla nie to co kazdy mowi…

    1.
    z polnocy na raz na tutaj sie wymyka gramy mikrofony masz ragga zawodnika z tego miejsca w polsce styka moja technika nasza ragga klasa jest tego cala masa to moja trasa korej sie trzymam rytmu sie (?) nie rozmkiniam tylko rozpoczynam i nie koncze slowa lacze placze w jedna calosc w jedna (?) pozdrawiam ekipe ntzw (ntzwuuuu) jestem tu oni tez zemna tutaj sa to nie (?) wiesz skad jestem? – stad i zataczam duzy krag slychac gong

    oooooo (rastafarain)
    heeeee (rastafarain)

    2.
    po pierwsze ragga po drugie ragga po trzecie ragga ragga ktora mi pomaga ja tym wladam stoje na podescie i nie spadam duzo tresci skladam nagrywam opowiadam jaki teren badam gdzie mam byc to badam gdie mam zadac cios to zdrada…

    3.
    o panie panie to sa laski laski laski to sa ragga ragga rytmy rytmy rytmy o panie laski laski laski….

    6.(mercedresu)
    popatrz no jak zmienia sie swiat ile juz laat zamykam (?) chwile a ty robisz tyle zeby nie pozostac w tyle politycy ciagle podkrecaja tempo na ulicy ile juz pajacy peklo silni to przetrwaja slabi wymiekna widzisz to sam dobrze to znam codzien to mam i widze ten swiat, w sekunde mozesz wygrac albo przegrac runde stac sie championem albo stac sie (?) zmienic chcesz los stawiasz na sztos o maly wlos nie dostalbys w nos a cios jak petarda noz masz do gardla (?) …. atak na farta gra swieczki warta (?)….

    :: :: ::

    Abradab Rapowe ziarno

    Druga zwrotka
    bo zawsze chciałem zacząć od środka
    wśród kamieni splotka że to horror w opłotkach
    jeden kolo ma ziarno
    i je pali aż parno
    wszędzie
    dym aż czarno
    można ciąć Huskvarną
    a jak ziarno zasadzisz
    to Ci zniknie jak Vanish
    kliknie jak klawisz
    aż sie wzdrygniesz jak panicz
    bo to nie ziarnko
    pod farmerskie wdzianko
    to cie zarazi
    i nic nie poradzisz

    jakby pytał kto
    to ja ten kolo jestem
    mam plan niecny
    i szpetny
    jak wujek Fester
    mam torbe ziaren
    ale nie mylić z towarem
    bo to podlewasz wokalem
    owocuje ci tekstem
    ruszam na misje
    jak apollo wszystkie
    daj to na wizje
    może puszczą soul pod naciskiem
    tych korzeni
    wypleni cały ich biznes
    tak gdy się zmieni
    wtedy podzieli się zyskiem

    my zasadzimy, zasadzimy ziarno
    pole którego po horyzont nie da się ogarnąc
    dla jednych trutką a dla innych karmą
    jednym błogosławi innym przyszłość wróży marną

    my zasadzimy, zasadzimy ziarno
    pole którego po horyzont nie da się ogarnąc
    dla jednych trutką a dla innych karmą
    jednym błogosławi innym przyszłość wróży marną

    Mam hip-hopowe ziarno jak WSZ
    myslisz, że to grzech?
    śmiertelne jak bezdech
    spójrz zielone jak mech
    czułe jak węch
    sedno sprawy jak sęk
    jednoczący się dzwięk Yo
    Wydaję dekret
    jak król czy regent
    można już sadzić
    czy sie bawić
    jak przy ragge i nie
    nie mówie ci co ty masz robić
    bo nie wiem
    czy masz tą wiedze ?
    wykorzystasz ją w to wierze
    i obudź sie szybciej
    ideały goń
    gdy złapiesz trzymaj aż zbieleją knykcie
    święty jak papież
    to nie zajdziesz dzisiaj nigdzie
    nie
    poluzuj tam gdzie cie ciśnie he

    Szyderap choćby jedna na milion
    nie ma szans my i tak przemycimy ją
    w końcu padnie ostatni bastylion
    w dogodnej chwili zasadzimy ją

    Szyderap choćby jedna na milion
    nie ma szans my i tak przemycimy ją
    w końcu padnie ostatni bastylion
    w dogodnej chwili zasadzimy ją

    A kiedy skończy sie czas dekadencji
    fałszywych pretensji
    czas umysłowych impotencji
    czas poświęcony negatywnej intencji
    jak wielu to kręci
    mimo konsekwencji
    ja preferuje relaks w rytmie reggae ragga
    w dobie chaosu
    ideana przeciwwaga
    dla chorych ambicji
    całej hipokryzji
    dla dźwięków w eterze
    i dla dzwięków na wizji

    Więc zasadź gdzie da się pole
    niesmiertlene ziarno
    którego po horyzont nie da się ogarnąć
    dla jednych trutką a dla innych karmą
    jednym błogosławi innym przyszłość wróży marną

    Szyderap choćby jedna na milion
    nie ma szans my i tak przemycimy ją
    w końcu padnie ostatni bastylion
    w dogodnej chwili zasadzimy ją

    Szyderap choćby jedna na milion
    nie ma szans my i tak przemycimy ją
    w końcu padnie ostatni bastylion
    w dogodnej chwili zasadzimy ją

    Zastanawiałam się, co mam napisać, jednak po tych kilku dniach nie przychodzi mi nic do głowy oprócz jakiś smentów…
    … głupoty utopiły zdrowy rozsądek….
    może dla tego wczoraj, podczas bardzo ostrej sytuacji nie chciałam wypowiadać się po żadnej ze stron..?
    bo, po co zaczynać wojnę, jeżeli można spór rozwiązać pokojem..? dlaczego pretekstem do większej kłótni są zasady czystej gry?
    Tak się zastanawiam, bo wczoraj, jeszcze kilka minut i Madzia pozabijałaby te dziewczyny piłką do siatkówki. A poszło tylko o to, że one zaczęły się popisywać, a nasza klasowa prowodyrka nie mogąc wytrzymać zaczęła rzucać bluzgami do tych biednych panienek…
    …. po co tyle agresji? One śmieją się ze mnie, że się wszystkiego boję… a ja przecież nie mogę zepsuć sobie opinii, bo po za swoją musze dbać o dobre imię 33 innych osób…. bycie klasowym „prezesem” to ciężka i …. bardzo wymagająca praca……
    …a ja nie boję się, tylko, czemu miałam im ubliżać, jeżeli nie usłyszałam z ich strony ani jednego złego słowa? Czemu ten świat jest taki … pokręcony… ?

    Freequ w ramach akcji „rozśmiesz Gosię na gg” wysłał mi masę fajny fotek… tu prezentuje te, które mnie rozśmieszył (w szczególności ta druga) do łez:

    pe.jpg
    Mój ogródek od storny południowej- wygląda jak na „niebieńskiej plaży”

    hwd.jpg
    Honor Wszystkim Dobrym Policjantom

    Oba zdjęcia pochodzą ze strony
    www.joemonster.org

    Oto krótka foto- relacja z mojej sierpniowej podrózy po krajach beneluksu:

    ja_i_moj_szerman.jpg
    Bastogne: Bastogne Center- Ja i mój mały Shermanik :D

    bastogne.jpg
    Bastogne: Historyczny kościół

    na_zamku.jpg
    Belgia:Ich troje- Na zamku pod czas festynu rycerskiego

    waterloo.jpg
    Waterloo- Kopiec Napoleona

    street_fighter.jpg
    Holandia: Street Fighter

    W poniedziałek stwierdziłam z niedowierzaniem, że czas do szkoły i trzeba ruszyć się do księgarni. W trakcie moich bardzo krótkich przemyśleń doszło do mnie, że dzisiaj wracają nasi olimpijczycy z Aten, a ja przecież chciałam ich przywitać. Zabrałam, więc w podróż ze sobą Bunię, która jak sama mówi, zawsze przynosi mi nieszczęście…
    Po drodze do Śródmieścia kupiłam komercyjną gazetę sportową, w, której znalazłam oooogromny plakat naszej reprezentacji siatkówki, wykonany raczej w średni sposób, no, ale co tu narzekać…. po takich wynikach na olimpiadzie…
    … później spędziłyśmy kilka wspaniałych godzin piekąc się na słońcu i szukając książek z mojej i tak ubogiej listy (ach ta wspaniale zorganizowana szkoła).
    Kiedy już załatwiłyśmy wszystko postanowiłam wrócić do domu i przebrać się w bardziej patriotyczne ubranie i pojechać na Okęcie. Zabrałam swój piękny plakat, „historycznego” markera i ruszyłam w drogę.
    Okazało się, że takich „jak my”, zwanych kibicami było wielu (aż za wielu) i żeby się dopchnąć, trzeba było wykazać się nie byle sprytem, a konkretnie wejściem do strefy dla dziennikarzy.
    Stałyśmy i czekałyśmy, stałyśmy i czekałyśmy, stałyśmy i robiło się nam słabo aż do pierwszego podmuchu świeżego powietrza, stałyśmy….. i tak przez ponad godzinę…
    W końcu udało się obsłudze lotniska zakończyć bardzo sprawnie poprowadzoną odprawę bagaży :P i olimpijczycy wyszli do nas… najpierw medaliści.. potem reszta i pod koniec tego tłumu pojawili się „z dawna wyczekiwani” siatkarze… część podeszła w okolice gdzie my czatowałyśmy (m.in. Ignaczak, Murek i „zahełmiony” Gabrych)- niestety nie było nikogo oprócz Ignaczaka, od kogo chciałabym autograf…a Ci, dla których tak się poświęciłyśmy stali w odległości uniemożliwiającej wzięcie podpisu… Świderski, Gołaś, Bąkiewicz… i po co my tu stoimy? Nie wiem? Wszyscy zaczynają wychodzić… łeeeeeee! Wracajcie! Co wy sobie w kulki lecicie? Olka zaatakowała Korzeniowskiego i Pastuszkę… Yuppi! Ma autograf… i dla mnie też! To ja idę prześladować siatkarzy… niestety zanim się zorientowałam gdzie są zdążyli sobie pójść a ja zobaczyłam tylko plecy Murka i Ignaczaka… : ( jednak! udało mi się znaleźć i wziąć autograf na „wspaniałym plakacie”) od Rybaka i Gabrycha, którzy stali ponad godzinę przy wyjściu z lotniska.
    Ale z reszty … nici…
    Zrezygnowane poszłyśmy na przystanek 188. Kiedy tak kontemplowałam nad beznadziejnością tej sytuacji zajechał srebrny, sportowy Mercedes a z niego wysiadł sam Szczerbaniuk. :O Od razu się poderwałam z miejsca.
    „przepraszam czy mogę prosić o podpis?” ….. „tak nie ma sprawy, o! a co takiego fajnego?” (ze wskazaniem na „wspaniały plakat”)… Zaraz przyszedł Rybak z bagażami i zaczął je układać w samochodzie.
    „A tu dziewczyny macie od nas kwiatek, na pamiątkę”- i w tym momencie Rybak wyciągnął dwie „olimpijskie” róże… O my God… :O ! Dostałam różę od siatkarzy! Yuppi! Może to nie to samo, co podpis Świderskiego, ale zawsze bardzo dużo!
    Chyba ją ususzę i powieszę w gablotce… a „wspaniały plakat” już zawisł w moim pokoju.

    Notka dla bardziej wtajemniczonych:

    Jak wiele można powiedzieć o czymś, co minęło już przeszło miesiąc temu?
    A no tylko tyle, że było względnie. A dlaczego? Bo pewni ludzie się zmienili nie do poznania, a inni zostali tacy, jacy byli zawsze. Tych ostatnich zawszę będę szanowała nie patrząc na to, jacy dokładnie są, ale za to, że mówią otwarcie „co im leży, a co nie”….
    Podsumowując.
    Poznałam wiele nowych osób i wiele się od nich nauczyłam. Dobrego i złego, a nawet tego jak łatwo można wszystkich olewać sprawiając wrażenie przyzwoitego człowieka. Nauczyłam się, że nie warto obstawać przy swoim, bo i tak ktoś Ci dokopie, a najlepiej jak kopiącym będzie ktoś z „twojej strony”.
    A i pamiętaj… najlepszych przyjaciół nigdy za wiele…
    Bardzo się pomyli ten, kto pomyśli, że było tragicznie… bo wcale, a wcale tak nie było.
    Jakiegoś konkretnego „koloru” nadawała moja wspaniale sprawująca się drużynka (pomimo kilku wpadek, naprawdę było świetnie), oraz zachody słońca nad jeziorem, zapach lasu i Adaś udający Toffika .
    Ach! Trzeba też wspomnieć o romantycznej inscenizacji powstania warszawskiego i o tym, że każda mapa, dobry nóż i siła dedukcji mogą zawieść w obliczu koedukacji :D a ponad to wszystko jest kisiel żurawinowy o 1 w nocy!

    „Halo? Kto tam? To my warta… Czy wy wiecie że kible z plastiku tutaj, tutaj, są… Toi Toi, Toj Toje….”

    ::Pozdrawiam wszystkich: moją drużynę: Adasia (Toffika): Niemca (kalafiora) : Kawka: Fifkę i BidULĘ (oraz fokę drzewną i pana rybkę) : Rzelę i jego B.O. Zbroja : Mandragorę : Dąbala i Kisioła : Krzysia i Stefana, oraz całe ZOO : Stasia : Paulę : BŻR’a : Leszcza ::


    • RSS