dumle blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 4.2004

    1) Lowcy krzesel – gdy autobus sie zatrzyma i otworzy drzwi, Ty nawet nie
    zdazysz sobie tego uswiadomic, a ona juz siedzi.

    2) Babcie-akrobatki – widzac wolne krzeslo po drugiej stronie autobusu w
    cudowny sposób odzyskuje mobilnosc, wrzuca laske pod pache i biegnie do
    krzesla co sil w nogach.

    3) Borostwory – ogromne babcie w futrzanych plaszczach zajmujace z reguly
    1,5 – 2 miejsc siedzacych.

    4) Babcie-wilki – atakuja wataha, ich szczekanie rozlega sia na caly autobus
    i wygryzaja kazdego z ich siedzen

    5) Babcie LOKOMOTYWY. Jak siedzisz w autobusie, staja nad Toba i
    zaczynaja sapac. Niektóre sapia tak intensywnie, ze czujesz co jadla kilka
    godzin temu…

    6) Babcie ankieterki – na kilka przystanków przed ich docelowym przepytuja ludzi, kto kiedy wysiada i staraja sie odpowienio ustawic wszystkich w przejsciu.

    Znowu coś zmieniam… nie moge znleż czegoś co w 100% by mi pasowało.
    Ech…. to może być to….
    Tak własnie myślę. Przed chwilą usłyszałam, że powinny znależć się tu wiadomości sportowe (piłka nożna itp..) pomyślę o tym :D

    Ironia

    18 komentarzy

    Świetny kawałek, a tekst jeszcze lepszy :D

    Słowa: Fala, Dore, Klaoodia

    Żeby walczyć mam za mało mięśni
    Długie paznokcie i nie mogę zacisnąć pięści
    „Karate Kid” nie widziałam żadnej części
    przemoc w moim świecie się nie mieści
    weź idź już stąd, nie czaisz intrygi, obcy ci jej kod
    kopią jak prąd słowa uparte, zranię cię żartem
    jak w comedii del’arte przybieram maskę
    ucz się, subtelność jest potrzaskiem

    Refren: Ironia, cierpka jak aronia
    Niby niewinna, taka bezbronna
    Partyzantka wygrywa na wojnach, tak? x 2

    Odkąd pamiętam chciałam być wielka
    Choć los dał mi rozmiar mały jak muszelka
    Marzyłam, że jako supermodelka
    oczaruję audytorium, że zdobędę olimpijskie podium
    bo chciałam być mistrzem w sporcie, albo jeździć na deskorolce
    Lecz co za ironia, że więcej nie rosnę
    Że się urodziłam dziewczynką nie chłopcem
    Bo takie bywa życie, Paresłów jak „cow and chicken”
    Przyjaźń, co ironii jest wynikiem
    więc językiem jej nauczyłam mówić się
    Wiem, że bulwersuje cię większość naszych tekstów
    Nie rozumiesz mnie
    I nigdy nie pojmiesz bo co dzień toczę wojnę
    przez takich jak ty zbyt dosłownych słowa nie są wolne
    więc pozwól mi mówić, przez rap uczyć ludzi
    niech duch porozumienia wśród nas się obudzi

    Refren:

    Ja wiem, że kpię, ja wiem, że drwię,
    świadomie bronię się
    Ironia to obrona bo wyśmieje co wymyśli zło

    Po przeanalizowaniu wszystkich za i przeciw postanowiłam zostawić tego bloga w spokoju. W końcu i tak jak nikt tu nie będzie przychodził to sam admin serwera, albo jego złowrodzy słudzy ześlą go do obozu nicości dla małych, bezbronnych blogów- tzn. usuną i oddadzą domenę jakiejś małej hienie, która tylko na to czeka, aby móc założyć pamiętnik wykorzystujący nazwę „Dumle”.

    Z okazji „odratowania” mojego pamiętniczka doktor „Sprawny Admin”, lub inaczej zwany „Magister Szablopsuj” postanowił nadać mu nowy, całkiem świeży charakter- bardziej bliski mojej codzienności.
    Nie pytajcie proszę, dlaczego zmieniłam się. Po prostu tak musiało być, a pomysł „Miasta nocą” przywodzi mi na myśl wspomnienia z wakacji (Kraków [Kazimierz nocą]), wycieczkę do Poznania (starówka w Poznaniu), wypady do centrum Warszawy (koncert Sistars- Klub Punkt [świetny klimat- ja chcę jeszcze raz!], Restauracja Apetyt Architekta, ul. Koszykowa i ta dłuuuuuuugaśna kolejka, a no i mój wymarzony wydział Architektury Politechniki warszawskiej, wypad do Muzy na Chmielnej z włoskimi przyjaciółmi, nocne wypady do Mac Donalda, powrót z PRLu, Przesiadywanie na ławeczkach pod Klubem na Marysinie i przyglądanie się dziwnym ludziom (szcegolnie tym jeżdzącym citroenem i kangoo) i wiele innych, o których można mówić godzinami.

    Ten szablon daje klimat, brakuje mi tylko, (choć może się to zmienić już w najbliższym czasie) w podkładzie jakiegoś kawałka Sistars, albo ParęSłów, choć najbardziej pasowałby tu jakiś motyw jazzowy (jazz jest najlepszą muzą na świecie).
    Światła miast nocą…. kto choć raz pomyślał w ten sposób bardzo dobrze wie, o jaki „czarodziejski urok” mi chodzi.
    I nie mówcie, że Warszawa to psychodeliczny syf, w którym odechciewa się żyć, bo tak wcale nie jest, a jak ktoś nie wierzy niech wyjdzie raz nocą na spacer i sam się przekona …

    Ech…. nie mogę doczekać się wakacji i tych nocnych wypadów na miasto….


    • RSS