W piątek byłam na chwilę na dworzu. Podjechałam do Kudłatej. Po drugiej stronie ulicy na rowerze przejechała Pink, która jak wiadomo nas nie zauważyła. Po kilkunastu minutach rozmowy zaczął padac deszczyk. Więc w Kudłatej obudziło się sumienie i wpuściła mnie do ciepłego domku. Tam zaległyśmy przed komputerem. Za chwilę zadzwonił MHz…
Kudłata włączyła necik. Komóreczka zrobiła dryńń dryńń. Okazało się, że mamy słuchać ESKI, bo będą dla nas pozdowienia. Dzięki MHz. Poczułyśmy się docenione. Miał!
I w taki niezwykły sposób spędziłam czarujący pobyt u Kudłacza w domu.